INTRO
Tak, więc pierwsze, a dzięki znakomitym chłopakom z Czech, od razu międzynarodowe zawody Polish Freeskiing Open mamy już za sobą. Pierwsi zawodnicy zjawili się w Zielenieckim KAMIKADZE SNOWPARK już w środę, a więc na 4 dni przed zawodami. Tak więc przez kilka dni mieliśmy okazje oglądać naprawdę hardcorowe tricki. Jednak pierwszego dnia chłopaków najbardziej zainteresował jeden z domów stojących na stoku. Stało się tak za sprawą bardzo dużego i stromego dachu, który w naturalny sposób opadał aż do poziomu śniegu. Chłopaki dorzucili kilka dodatkowych szufel w celu wyszejpowania najazdu i zaczęły się pierwsze próby dotarcia na szczyt. To, co się działo później śmiało można porównać do niesamowitych scen z kultowego filmu "Happy Dayz". Szczyt dachu wznosił się na wysokość około 8 metrów i żeby dojechać do komina trzeba się było nieźle napędzić. Wystarczy powiedzieć, że obudzony właściciel dachu zaczął robić chłopakom zdjęcia, a Kalina przesadził ze speedem i spadł na drugą stronę domu!!!

TRENINGI
To by było tyle tytułem wstępu. Piątek upłynął spokojnie na ostrożnych treningach, bo nikt nie chciał zaliczyć rozwałki przed samymi zawodami. Bez drobnych kontuzji się jednak nie obeszło - wybity kciuk wyeliminował z zawodów jednego z zakopiańczyków, innemu zaś GOPRowcy musieli pomóc się zpionizować po strasznej rozwałce. Należy jeszcze dodać, że pogoda była wymarzona, wieczorem dojechali Czesi, a w nocy ekipa ski2die dopieszczała skocznie.

HURAGAN
Sobotni poranek powitał nas pięknym krwisto czerwonym wschodem słońca i wiatrem o sile huraganu. Na całym Dolnym Śląsku pozamykano wyciągi, w okolicach Jeleniej Góry wiatr osiągał 210km/h. Heroiczne próby udekorowania stoku bannerami sponsorów przyniosły rezultat dopiero po zastosowaniu specjalnych śrub do lodu, linek, palików i desperacji ekipy technicznej. Około 10.00 DJ-e z Red Bulla odpalili muzę, SanczO i Rudy chwycili za mikrofony, a wiatr łaskawie ucichł. Do 11.00 trwała sesja treningowa, podczas której leciały długie 360, 180 z grabami oraz nieliczne 540 i 720. Dokładnie o 11.15 dr Janusz Lesiewski powitał wszystkich 27 zawodników, jedną zawodniczkę i tłum widzów oraz dokonał uroczystego otwarcia PFO 2004. W tym momencie bite 6 miesięcy żmudnych przygotowań, wędrówek od drzwi do drzwi w poszukiwaniu sponsorów oraz niezliczone noce spędzone przed komputerami podczas tworzenia ski2die, zamieniły się w pierwsze, prawdziwe Newschoolowe święto.

JAM SESSION
Półtora godzinne BIG AIR JAM SESSION było niesamowitym spektaklem. Loty na odległość do 35!!! metrów, podczas których chłopaki rzucali między innymi: 360mute, tail graby, 360 z liu kangiem, 180 stalefish, 540 safety, 720 z crosem, cork 7, frontflipy, backflipy a la Jon Olsson, rodea i nawet 900, czyli 2 i pół obrotu z lądowaniem tyłem. W tej rundzie zawodnicy mogli oddać dowolną liczbę skoków a o awansie do finałowej 10 decydowała liczba punktów za najlepszy skok.

SĘDZIOWANIE
Warto w tym miejscu przybliżyć sposób sędziowania zawodów i samych sędziów. Nie obeszło się tu bez kilku kontrowersyjnych rozstrzygnięć jednak za wytłumaczenie trzeba przyjąć fakt, iż nie ma u nas profesjonalnych sędziów, a jako że zawody tego typu odbywały się w Polsce po raz pierwszy, był to debiut również dla szacownego jury w składzie: Piotrek "Pedro" Kunysz (twórca KAMIKADZE SNOWPARK i organizator prawie setki freestlowych campów snowboardowych), Piotrek Górka (uczestnik zawodów Pucharu Świata w Ski Crossie), Łukasz Dydko vel. Osama (zakręcony freestylowy snowboardzista, główny "szejper" KAMIKADZE), Staszek Szymanik (przewodniczący komisji carvingu w SITN PZN) oraz ja, czyli Andrzej "Leski" Lesiewski. Od strony technicznej wyglądało to tak, że każdy z sędziów oceniał inny aspekt skoku, a dokładnie: styl wykonania tricku; długość i wysokość lotu oraz lądowanie; trudność tricku (dwóch sędziów) i overal impression, czyli wrażenie ogólne. Każdy z sędziów mógł przyznać od 1 do 20 punktów, czyli za każdy skok zawodnik mógł uzyskać max 100 pkt. Podczas JAM SESSION zarysowała się ścisła czołówka zawodników, którzy pewni awansu do finału zachwycali publiczność niesamowitymi trickami.

FINAŁ
W finale znalazło się trzech juniorów: Jan Krzysztof, Michał Nikliński oraz Tomek Kujawski, jedna jedyna kobieta - Karolina Niklińska oraz dziesięciu najlepszych seniorów: Tomasz Guziur, Roman Heczko (obaj z Czech), Kostek Strzelski (KRK), Konrad Jeżewski, Maciek Kozłowski (obaj WWA), Krystian Dobrowolski (Jelenia G.), bardzo mocna ekipa z ZAKO - Janek Pawlikowski, Marcin Kaliński i Staszek Karpiel oraz rewelacyjny Marek Doniec (Kato), który jednak skakał na snowblade'ach (czyli nartkach o długości około 90 cm.) i nie mógł być oficjalnie sklasyfikowany - jednak jego CORK 720, RODEO 540 i 900-ka zrobiły na wszystkich wielkie wrażenie. W finale każdy z zawodników mógł oddać 3 skoki (z uwagi na nieziemskie wyczyny zawodników i bardzo licznie zgromadzoną publiczność sędzia główny postanowił dać wszystkim jedną szansę więcej i rozegrano czwartą serię skoków), z których do punktacji generalnej liczyła się suma 2 najlepszych. To, co się wydarzyło w finale przeszło nawet najśmielsze oczekiwania wszystkich zgromadzonych na stoku nr 7 w Zieleńcu. Chłopaki z Czech oraz Karpiu z Zako rzucali niesamowite rotacje z invertami, Jeżu latał prawie 40 metrów z różnymi grabami, Kostek wykręcił wysoką 900-kę, Pawig bardzo stylowe 360 i 540, Kalina dodał do tego jeszcze 720-kę - jednak wszystkim ugięły się nogi po jego maksymalnie długiej i wysokiej 540-ce, Krystian prezentował perfekcyjne frontflipty, zaś Koz zrobił coś, czego jeszcze nikt w Polsce nie widział na żywo - przekozacką 1080-kę, czyli trzy pełne obroty! Kilka skoków w finale otarło się o maksymalną ilość 100 punktów. Pierwsze miejsce zajął freeskiier z Czech Tomasz Guziur, drugie Kostek Strzelski, trzecie Marcin Kaliński, czwarte Staszek Karpiel, a piąte Maciek Kozłowski. Wśród juniorów walka o zwycięstwo toczyła się pomiędzy dwoma czternastolatkami - Michałem Niklińskim i Janem Krzysztofem, ostatecznie nieznacznie wygrał Michał. Na ogromne brawa zasłużyła również Karolina Niklińska, której rozmiary skoczni nie pozwoliły zaprezentować pełni umiejętności (spokojnie rzuca 180 i 360 z grabami), jednak jej odważne straight jumpy z liu kangiem były imponujące i bardzo się podobały publiczności. Pełne wyniki wraz z punktacją w poszczególnych skokach finałowych znajdują się pod tekstem.

RAIL SESSION
Po zakończeniu finału BIG AIR, rozpoczęła się sesja na RAILACH, w której wystartowało 12 zawodników. Do dyspozycji mieli 9mertowy rail prosty RED BULLA i 9 metrowy kinked rail (łamaniec) ROSSIGNOLA, który jednak okazał się troszkę za kozacki dla niektórych i swoje przejazdy kończyli na prostym. Kilku zawodników pokazało płynne stylowe przejazdy zakończone zeskokiem na fakie (czyli tyłem), oraz 270 of rail (czyli zeskok z obrotem o 270 stopni do lądowania przodem). Najbardziej efektowne były jednak rozwałki na rurkach. Szczególnie dwa upadki Maćka Kozłowskiego, po których męska część publiczności miała bardzo niewyraźne miny.

GIPSARNIA
Jednak pomimo kilku bardzo groźnie wyglądających crash testów na railach i skoczniach, GOPRowcy nie interweniowali ani razu, a karetka (sponsorowana przez BERLIN CHEMIE, producenta FASTUM - żelu na stłuczenia i wszelkie inne freestylowe urazy, który miał duże wzięcie po imprezie) przydała się tylko raz, kiedy to Kostek po swoim 3 finałowym skoku (nie dokręcona 1080-ka) naciągnął więzadła w kolanie i trzeba go było zwieźć do szpitala w Dusznikach w celu zagipsowania kolanka. Doszły nas jednak słuchy, że już w piątek Kostek chce zdjąć gips, aby wziąć udział w kolejnej freeskiingowej imprezie już w najbliższą sobotę pod Wielką Krokwią w Zako.

SPONSORZY
Na zakończenie należy jeszcze raz podziękować Rudemu i SanczOwi za odjechaną nawijkę do mikrofonu, DJ-om z RED BULLA za wspaniały klimat na stoku a ekipie ski2die za sprawne i zgodne z harmonogramem przeprowadzenie imprezy. Dziękujemy również wszystkim firmom i osobom, bez których PFO nie było by takie jakie było, czyli naprawdę udane (bardzo ucieszyły nas słowa chłopaków z Czech, którzy brali udział już w kilku takich imprezach i powiedzieli, że ta nasza była najfajniejsza). Tak więc thx 2: ROSSIGNOL i QUIKSILVER (nagrody), FASTUM (karetka, GOPR, nagrody), MTV, RADIOSTACJA, DOSDEDOS (patronat medialny), TLEN.pl, SKIONLINE.pl (internet), SPORTOWY STYL, MAGAZYN MŁODYCH I AKTYWNYCH (promocja freeskiingu), WINTERPOL (snowpark), SN LE-SKI (strona techniczna), LOOP, KAMIKADZE i Pedro Kunysz (wsparcie organizacyjne).

MEDIA
Dziękuję również mediom za zainteresowanie się tematem freeskingu - newsy z zawodów poszły tego samego dnia w TELEEKSPRESIE (TVP1), FAKTACH (TVP3) i TVN24. W RADIOSTACJI nagraliśmy kilka audycji z relacjami z PFO, a za kilka dniu ukaże się również obszerniejszy materiał w MTV. Fotoreportaże z zawodów zostaną zamieszczone w kilku magazynach sportowych i młodzieżowych, tak więc temat freeskiingu wyszedł z ukrycia i dotarł do licznego grona odbiorców. Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić wszystkich już w najbliższy weekend, a dokładnie 28 lutego, do Zakopanego oraz na następne POLISH FREESKIING OPEN w lutym 2005 w Zieleńcu. Zainteresowanych szkoleniami, wyjazdami i ogólnie newschoolową zajawką zapraszam do odwiedzania www.ski2die.pl oraz www.toxicfilms.tv

WYNIKI BA:

1. Tomasz Guziur
2. Kostek Strzelski
3. Marcin Kaliński
4. Staszek Karpiel
5. Maciek Kozłowski
6. Janek Pawlikowski
6 . Krystian Dobrowolski
8. Roman Heczko
9. Konrad Jeżewski

JR 1. Michał Nikliński
JR 2. Jan Krzysztof
JR 3. Tomek Kujawski

K 1. Karolina Niklińska

GALERIA Z ZAWODÓW TUTAJ

Informacje o PFO 2004 znajdziesz też na:
http://www.ski2die.pl
http://www.signx.pl
http://www.zieleniec.info
http://www.skionline.pl

Organizatorzy Polisch Freesking Open 2004:

                 

Komisja ds. Carvingu SITN-PZN

 
 



Copyright 2006 © LE-SKI.pl | biuro@le-ski.pl